Czym byłoby życie bez wody?
i czy w ogóle byłoby?
To przecież w niej powstało
i to tutaj
poczęło się różnicować i rozwijać.
Jednak
aby ewoluować dalej,
musiało ją opuścić
– zabierając przy tym
sporą jej ilość
zaczerpniętą
w komórkach,
tkankach,
organach.
Tak też rodzący się człowiek,
aby móc dalej wzrastać
opuszcza
środowisko matczynego
płynu owodniowego,
przyswajając sobie
zatrzymane w organizmie
75% H2O.
Późniejsza historia
naszego podążania przez życie
to powolne
wytracanie
owej wewnętrznej wilgoci.
W drodze
od oseska do starca,
wyczerpujemy
aż jedną trzecią
z owego
rezerwuaru.
To tak
jakbyśmy najpierw
musieli się rozeschnąć,
aby następnie
móc
przesypać się
w Klepsydrze Czasu.
Wypełniając przy tym
drugą część biblijnego memento:
…et in pulverem reverteris
…i w proch się obrócisz.